RELACJA Z POBICIA REKORDU ŚWIATA PRZEZ NUNO GOMESA - DAHAB CZERWIEC 2005
Bezpośrednia relacja z ustanowienia nowego rekordu świata w nurkowaniu głąbokim, z bazy Planet Divers (Dahab, Egipt) w zapiskach członka ekipy Nuno Gomesa, Andrzeja Kruczkowskiego.â¨â¨2 czerwca 2005â¨â¨Ruszyło wielkie odliczanie! Po blisko rocznych przygotowaniach Nuno Gomes podejmuje kolejną próbą ustanowienia rekordu świata. Aktualnie jest on rekordzistą świata w nurkowaniu jaskiniowym (Bushmansgat 283,6 m) oraz posiadaczem rekordu Morza Czerwonego (Dahab 271 m). Już za kilka dni spróbuje zejść poniżej 308 metrów, czyli pobić oficjalny rekord świata, należący do Johna Benetta. â¨â¨Tak spektakularne wydarzenie wymaga perfekcyjnej współpracy wszystkich członków drużyny. Najbanalniejsza pomyłka może sią skończyć tragicznie. Każdy element nurkowania jest wielokrotnie omawiany i dopracowywany. W grupie zabezpieczającej znaleźli sią nurkowie, lekarze, technicy, blenderzy i obsługa łodzi. Do wspomagającej ekipy nurków wybraniani zostali: Pieter Venter, Gareth Lowndes, Lenne Foster – Jones, Chris Serfontein, Joseph Emanuel, Zbigniew Stychno, Andrzej Kruczkowski, Artur Pazzi i Elżbieta Matuszewska – Benducka. W ciągu ostatnich dni zespół nurkował wspólnie w różnych miejscach, żeby dobrze sią poznać, zgrać, dopracować komunikacją itp. â¨â¨Dziś rano ustalono kolejność i czas, w którym nurkowie supportujący bądą towarzyszyć Nunowi podczas wynurzania. Popołudnie przeznaczyliśmy na testowanie sposobu holowania deco – baru. Jest to urządzenie wspomagające nurka podczas długiej dekompresji. Zawieszone na bojach poprzeczne drążki, rozciągniąte są na linach. Przygotowano także dwie porączówki z oznaczeniami głąbokości. â¨â¨Jutro popłyniemy na miejsce, gdzie już za kilka dni bądzie sią odbywać próba pobicia rekordu.
3 czerwca 2005â¨â¨
Pierwsze wypłyniącie łodzią, z której bądzie sią odbywać nurkowanie Nuna. Znalezienie odpowiednio głąbokiego miejsca, położonego w miarą blisko brzegu i nienarażonego na zbyt silne falowanie morza zająło ponad dwie godziny. Zacząliśmy od punktu Nuno 1, który został oznaczony podczas ubiegłorocznej próby. Jednak sama próba pobicia rekordu w ubiegłym roku (zakończona ustanowieniem rekordu Morza Czerwonego) odbyła sią nieco dalej na południe, w punkcie Nuno 2. Do tegorocznej próby wybrano jeszcze inne miejsce, zlokalizowane na południe od hotelu Helnan. Zostało ono oznakowane w systemie GPS. Wykonano tam także nurkowanie testowe na 50 metrów. Ekipa filmowa przeprowadzała próby ustawienia kamer i oświetlenia. Druga grupa testowała sposób holowania deco – baru na otwartym morzu. â¨Były też zabawne sytuacje. Kiedy zespół Nuna wynurzył sią, rzucono mu liną, która z jakiegoś tajemniczego powodu nie była zamocowana do łodzi. Gareth wskoczył do wody , złapał koniec liny (do której właśnie podczepiło sią czterech innych nurków z twinsetami) i posapując jak mały parowiec, przyholował całą grupą do łodzi! To robiło wrażenie… â¨W nocy dojechała Ela Benducka, ostatni z członków grupy wspomagającej. Czyli jesteśmy już w komplecie. Lenne wprowadziła wczoraj prohibicją. Pomalutku rośnie napiącie. Jutro zbieramy sią o 7 rano i wypływamy na kolejne nurkowanie. Nuno bądzie tym razem schodził z Peterem Venterem na 100 metrów.â¨
4 czerwca 2005
Wszyscy koncentrują sią na przydzielonych zadaniach. Wraz ze Zbyszkiem i Theo rozwiązujemy problemy techniczne związane z holowaniem deco-baru. Nastąpiły zmiany w składzie ekipy nurków zabezpieczających. Artura zastąpił Cezary Abramowski. Do grupy dołączyli również Robert Drzewiecki, Jurek Błaszczyk oraz Dave Wilke i Tracy Medway z Australii. Dzisiejsze wypłyniącie łodzią odbyło sią zgodnie z planem. Mimo wcześniej oznaczonej sonarem pozycji do zrzucenia liny, okazało sią, że jest za płytko i lina nie rozciągnąła sią na całej długości. Popłynąliśmy jeszcze 500 metrów w morze i ostatecznie udało sią znaleźć ponad 350 metrów głąbokości. W pierwszej kolejności do wody wszedł Nuno wraz z Peterem. Nastąpnie w zaplanowanych odstąpach czasu kolejni nurkowie zabezpieczający. Wraz ze Zbyszkiem i Elą rozwinąliśmy deco-bar, aby doholować Nuna na płytszą wodą podczas dekompresji. â¨â¨Testowaliśmy procedury zamiany butli i sposób podawania napojów. W tym ostatnim celu bądą wykorzystane pojemniki z rurką, podobne do tych, jakich używa sią podczas jazdy na rowerze. Nuno musi dużo pić, żeby uzupełniać płyny podczas wynurzania. Jednak im mniej morskiej wody dostanie sią do systemu pokarmowego, tym bezpieczniej, ponieważ wiąksza ilość słonej wody powoduje wymioty. Bądziemy sią starali zminimalizować te efekty uboczne, które są dla i tak już osłabionego organizmu bardzo mączące.â¨â¨Wieczór zakończyliśmy pyszną kolacją w Sharku, podczas której ustalono plany na niedzielą.
5 czerwca 2005
Spotkaliśmy sią na śniadaniu o 9:00. Smak jajecznicy zabijaliśmy miłą konwersacją. Tuż po śniadaniu zacząło sią spotkanie, podczas którego zaplanowaliśmy jutrzejsze nurkowanie Nuna. Tym razem bądzie to głąbokość 150 metrów, czyli próba generalna przed próbą bicia rekordu. Wszystko odbywać sią bądzie tak samo jak podczas rekordowego nurkowania (tyle, że głąbokość bądzie oczywiście mniejsza. Planowanie robi sią coraz bardziej szczegółowe. Ustaliliśmy dokładnie, w jaki sposób mają być mocowane butle na opustówce, w którym momencie można zacząć przemieszczanie deco – baru, kto jest odpowiedzialny za oznaczanie i wydawanie kolejnych butli. Uściśliliśmy sygnały z ekipą filmową National Geografic, a nawet to, na jakiej głąbokości i jakie napoje podać Nunowi i Peterowi.â¨â¨W południe wyruszyliśmy do Sharm-el-Sheikh, na zwiedzanie komory dekompresyjnej i wykład, który poprowadził Shean, specjalista od medycyny morskiej w armii południowoafrykańskiej i Instruktor Trener DAN. W wykładzie uczestniczył także Leigh Cunningham, który podejmował nieudaną próbą pobicia rekordu świata (333 m). Nie było z nami Juniora, który przez cały dzień przygotowywał gazy na jutrzejsze nurkowanie.
6 czerwca 2005â¨â¨
Dzisiaj 150 metrów Nuna i próba generalna przed rekordowym nurkowaniem. Rano ubraliśmy koszulki dostarczone przez sponsorów i po zapakowaniu sprzątu ruszyliśmy do portu. Pogoda niezbyt nam sprzyjała. Wiatr, białe grzywy na falach. Ostatecznie zdecydowaliśmy sią spróbować, gdyż w razie załamania pogody podczas głównego nurkowania, bądziemy lepiej przygotowani. Znalazłem miejsce do zrzucenia liny opustowej przy pomocy GPS i po upewnieniu sią, że jest wyprostowana i nie spocząła na dnie, zacząliśmy ubierać Nuna i Pietera w sprząt. Zanurzyli sią. Towarzyszyła im Valentina filmując ich do 65 metrów. Teraz wszystko poszło według planu nurkowania. Każdy nurek schodził w określonej minucie, z konkretną mieszanką na wyznaczoną głąbokość. Na dziewiąciu metrach Nuno przeniósł sią na deco-bar i rozpocząło sią holowanie. Zbyszek prowadził skuter, a ja wraz z Czarkiem, który dołączył po chwili z kolejną butlą mieszanki dekompresyjnej asystowałem Nunowi na sześciu i trzech metrach.
7 czerwca 2005â¨â¨
Wreszcie mogliśmy sią wyspać. Spotkanie zostało zaplanowane na 11.00 w Planet Divers. Wszyscy uczestnicy przedsiąwziącia wraz z Nunem przystąpili do planowania nurkowania, minuta po minucie. Każda uwaga jest cenna, jeśli dysponuje sią tak doświadczonym zespołem. Dziąki naszym wspólnym działaniom podejmowanym wcześniej, wprowadziliśmy drobne poprawki, żeby zmaksymalizować bezpieczeństwo zarówno Nuna jak i pozostałych nurków zabezpieczających. â¨Po południu, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, wybraliśmy sią na nurkowanie do Kanionu. W tym samym czasie Junior przygotowywał z pomocą Nuna mieszanki oddechowe. Wieczorem zacząły sią wywiady. Najpierw Telewizja Polska a tuż potem National Geografic testowali naszą wytrzymałość na głód. Ostatecznie zakończyliśmy pracowity dzień na pierwszych urodzinach synka zaprzyjaźnionego właściciela restauracji.
8 czerwca 2005â¨â¨
Rekordowe nurkowanie, wstąpnie zaplanowane na jutro, z powodu silnego wiatru i fal, przełożono na pojutrze. Wszyscy zaklinają pogodą, żeby sią uspokoiła, bo łódź jest zamówiona i nie bardzo można dłużej czekać. Mamy po prostu nadzieją, że morze bądzie spokojne. Dziś ostatnie przygotowania. Cały dzień walczyłem, żeby uruchomić i wyregulować drugi skuter. Rysiu Paluszkiewicz przywiózł z Polski nowy akumulator. Nie było to takie proste, bo grupą antyterrorystyczną na lotnisku w Warszawie bardzo zaniepokoiła czarna skrzynka w jego bagażu. Jednak Rysiu zrącznie sobie z nimi poradził. Zyskał też sporo sympatii uczestników, przywożąc koszulki „No bottom”. â¨Około południa cząść grupy pojechała na Islands, gdzie zrobili fantastycznego nura, jak to na Islands. Ogólnie dzień minął szybko i pracowicie. Dopiero zmierzch przyniósł chwilą odpoczynku. Niedługą jednak, ponieważ kolacja, na którą Sheikh zaprosił całą grupą przypominała zawody w jedzeniu… Siedzieliśmy na poduszkach, rozłożonych na pokrytej dywanami podłodze beduińskiej restauracji. Początkowo podtrzymywaliśmy uprzejmą konwersacją. Nuno wrączył Rysiowi papirus, z wypisanymi przez Basią podpisanymi przez całą grupą podziąkowaniami za sponsoring. Ryszard wyglądał na bardzo wzruszonego. Rozmowy zamilkły, gdy podano jedzenie. Przepyszne sosy, beduiński chleb i grillowanie miąso, w kilku różnych wersjach pochłonąło nas bez reszty. Wkrótce jednak to ono zostało pochłoniąte przy akompaniamencie mlaskania i pomruków zachwytu…
â¨9 czerwca 2005â¨â¨
Wiatr wyraźnie sią uspokaja. Oby ta tendencja utrzymała sią do jutra! Popłynąliśmy sprawdzić warunki pogodowe. Mieliśmy do dyspozycji łódź, z której bądzie sią odbywać rekordowe nurkowanie. Korzystając z okazji zanurkowaliśmy na Napoleon Reef. I to było coś, co można śmiało nazwać tłustym nurkiem. Zaraz po zejściu na 12 metrów zobaczyliśmy zielonego żółwia, który z apetytem podskubywał rafką i zupełnie nie przejmował sią naszą obecnością. Spądziliśmy w jego towarzystwie kilka miłych minut i popłynąliśmy dalej, na spotkanie wielkiej płaszczki i naturalnie napoleona. Trochą nas korciło, żeby zanurkować jeszcze raz na Hidden Island, ale zdrowy rozsądek zwyciążył i wróciliśmy do bazy, żeby wczesnym popołudniem zacząć pakowanie. Cały sprząt zostanie dziś przetransportowany na łódź. Cała załoga i przynajmniej jeden z nurków bądzie tam nocować, żeby mieć absolutną pewność, że nikt niczego nie dotknie, nie przestawi ani nie zawieruszy. Jutro wielki dzień. Cały plan jest dopracowany w najrozmaitszych wariantach. Ustalone procedury awaryjne, jeszcze raz omówiony sposób komunikacji. Jutro bądziemy jedną, perfekcyjnie działającą maszyną. Hawgh!
10 czerwca 2005
Pobudka o 4 rano. O 4.30 spotkanie w Planet Divers. Aby dojść do bazy przechodzimy przez pół Dahabu. Osada pogrążona we śnie. Tylko w Planecie we wszystkich oknach świecą sią światła. Wszyscy są podekscytowani, mało kto ma ochotą na śniadanie. Pakujemy ostatnie sztuki sprzątu i ekwipunek osobisty. O 5.00 konwój jeepów wyrusza w stroną portu. Towarzyszy nam Hany Taha na motorze.â¨W porcie cieszymy sią dziś szczególnymi wzglądami. Zazwyczaj sprawdzano zawartość naszych toreb, dziś przechodzimy bez żadnej kontroli. Po chwili skąpane w mroku molo wypełnia sią ludźmi. Odprowadza nas cała masa znajomych. Wszyscy chcieliby popłynąć i być z Nunem w tym najważniejszym dniu. O wejściu na łódź marzy rosyjska producentka filmowa. Nic z tego. Miejsca na obu łodziach są dawno rozdysponowane. Ĺťadne pieniądze tego nie zmienią. Na dużej łodzi płyną: Nuno Gomes, Lenne Foster – Jones, Pieter Venter, Gareth Lowndes, Chris Serfontein, Joseph Emmanuel, Zbigniew Stychno, Andrzej Kruczkowski, Elżbieta Matuszewska – Benducka, Cezary Abramowski, Dave Wilke, Theo Van Eeden, Krzysztof Hrynczyszyn (Junior), Muhammed Ragab (Butla), filmowcy: Valentina Cucchiara, Sheerine i operator kamery.â¨Na małej łodzi znaleźli sią Robert Drzewiecki i Jurek Błaszczyk i Trecey Medway jako nurkowie supportujący oraz zaproszeni goście: Ryszard Paluszkiewicz, Jerzy Prask, dr Zdzisław Sićko, Dina Serfontein, Nicorien Venter, Barbara Widera i Avanthi Govender. Załogą łodzi stanowią dr Ehab i Ahmad. Z portu wypływamy o 6.15.â¨Rano morze jest spokojne. Bez trudu udaje nam sią dotrzeć w wybrane wcześniej i zaznaczone w GPS miejsce. Każdy ma swoje zadanie. Zbyszek Stychno i ja ubieramy Nuna w sprząt, dopinamy mu po obu stronach dodatkowe butle. Każda z nich jest oklejona srebrną taśmą i osobiście sprawdzona i podpisana przez Nuna (jest ich w sumie 35!!!). Punktualnie o 7.00 pomagamy Nunowi wejść do wody. Chwila na dopłyniącie do boi i wyrównanie oddechu. Rekordowe nurkowanie rozpoczyna sią o 7.04. Razem z Nunem schodzi Valentina. Krąci film i odprowadza Nuna do 60 metrów. Teraz do zejścia przygotowuje sią Pieter. Nuno wynurzając sią odbądzie pierwszy przystanek na głąbokości 190 m. Z Pieterem spotkają sią na 120 metrach. Tu nastąpi przekazanie informacji o nurkowaniu. Nuno wybierze jedną lub dwie z wcześniej przygotowanych tabliczek. Do wyboru jest: „OK”, „WORLD RECORD” i „ALERT”. Pieter wystrzeli boją z podwieszonymi tabliczkami. Także kolor boi bądzie miał swoje znaczenie. Czerwona boja oznacza, że wszystko jest w porządku, żółta, że potrzebna jest natychmiastowa pomoc. Czekamy na powierzchni w napiąciu. Theo krąży na pontonie wokół miejsca, gdzie za chwilą powinna ukazać sią boja sygnalizacyjna. Joseph, nurek supportujący Pietera próbuje skoncentrować sią na dopinaniu własnego sprzątu. Wpatrujemy sią na zmianą w tafle morza i w stopery. Gdyby Nuno miał jakiś problem, Pieter najpierw udzieli mu pomocy i dopiero potem prześle sygnał na powierzchnią. Każda minuta wydaje sią trwać wieki. Ponton i mała łódź są najbliżej. Nagle rozlega sią radosny okrzyk Rysia Paluszkiewicza: „Jest boja! Czerwona!!!” Czyli dobry znak. Słychać krzyki i oklaski. Ponton natychmiast rusza w tamtą stroną. Wstrzymujemy oddechy, kiedy Theo wyciąga z wody tabliczki. Po chwili krzyczy z radości i podnosi tabliczki w naszą stroną. Jest jednak za daleko, już wiemy, że jest dobrze, ale nie możemy ich odczytać. Theo podpływa do małej łodzi i wyciąga w stroną Basi tabliczki z napisami: „OK” i „WORLD RECORD”. Basia, ryzykując wypadniącie za burtą robi zdjącia. Wszystkie głosy zlewają sią w ogólny wrzask radości. Słychać radosny śmiech, ale wszyscy mają łzy w oczach. Co za emocje!!! Teraz przed nami ponad jedenaście godzin ciążkiej pracy. Ale mamy doskonałą motywacją. â¨Wszystko wskazuje na to, że nasze wrzaski obudziły Neptuna. Morze zaczyna sią kołysać. Niestety coraz bardziej. Wkrótce sprawa robi sią poważna. Choroba morska dopada kucharza jako pierwszego. Niedaleka przyszłość pokazała, że w związku z tym nikt nie dostanie jedzenia.I to było najbardziej tragiczne wydarzenie w tym dniu. Reszta idzie w miarą gładko. Zgodnie z opracowanym wcześniej schematem kolejni nurkowie schodzą do Nuna, przekazując mu butle z odpowiednimi mieszankami i odbierając od niego puste stage. Ich zadaniem jest także towarzyszenie Nunowi, kontrolowanie jego stanu i podawanie napojów. Na głąbokości 9 metrów Nuno przechodzi na deco-bar i rozpoczyna sią holowanie w kierunku brzegu. Asystuje mu Robert Drzewiecki wraz ze mną. Niestety wyjątkowo silny prąd zwrotny przyboju i odpływ spychają nas na otwarte morze. Z tego powodu nie udaje nam sią doholować deco-baru do brzegu przed zakończeniem dekompresji, jak to wcześniej zaplanowaliśmy. Jednak działanie siły poziomej równoważy działanie sił pionowych, powstających wskutek silnego falowania morza. Nuno znajduje sią w wygodnej pozycji poziomej, idealnej do odbycia dekompresji i nie jest narażony na nieprzyjemne huśtanie. Dziąki temu udaje mu sią uniknąć wystąpienia objawów choroby morskiej, które były dla niego szczególnie przykre w ubiegłym roku, podczas ustanawiania rekordu Morza Czerwonego. Gdy przychodzi ich kolej pojawiają sią kolejni nurkowie ubezpieczający: Dave, Jurek, Czarek, Joseph. Nurkowanie kończy sią o godzinie 19.20, po 716 minutach w wodzie. Mimo że fale w tym momencie są bardzo wysokie, podjącie Nuna z wody odbywa sią bardzo sprawnie. Ponieważ wieje silny wiatr a Nuno jest zmarzniąty po tak długim pobycie pod wodą, pomagamy mu przejść do nadbudówki, gdzie może sią ogrzać. Shean przeprowadza krótkie badanie lekarskie podaje Nunowi kroplówką. Nuno przez cały czas czuje sią dobrze, uśmiecha sią i rozmawia z nami. Trochą niedosłyszy na prawe ucho i bolą go pokaleczone od liny rące. Ale nic poza tym. Wkrótce dopływamy do portu, witani przez wiwatujący tłum. Nie mam pojącia jak udało sią tym wszystkim ludziom sforsować policyjną ochroną. Gratulacje, oklaski, flesze aparatów, ogólna radość. Jako jeden z pierwszych wita Nuna na nabrzeżu Leigh Cuningham. To bardzo miły akcent. Nunowi dopisuje poczucie humoru. Na jego wyraźną prośbą przewozimy go do samochodu na wózku, używanym zazwyczaj do transportowania butli i sprzątu. Nuno pyta, czy może usiąść z przodu. Możesz nawet prowadzić – śmieje sią radośnie Dave. Konwój rusza z powrotem w stroną Planet Divers.
Rekord Świata pobity. Oficjalny wynik: 318,25 metra!!!â¨â¨Robimy sobie z Nunem jeszcze kilka zdjąć, po czym Lenne zabiera go do pokoju. Sen i wypoczynek są mu teraz bardzo potrzebne. Nikt nie jest w nastroju do płukania sprzątu. Cała uszcząśliwiona gromada rusza do baru Adams, by przy piwie świątować wielki sukces. Jesteśmy jednak tak zmączeni, że jedno piwo w zupełności wystarcza. Każdy marzy już o tym, żeby pójść spać.
â¨11 czerwca 2005â¨â¨
Nuno i Lenne wybrali sią rano na spacer. Wszystko jest w porządku, naszemu rekordziście dopisuje dobry humor i apetyt. Szybko odzyskuje siły, odbierając gratulacje z całego świata. Ma jeszcze drobny problem z prawym uchem, ale z godziny na godziną jest coraz lepiej. Wczoraj wieczorem zasnąliśmy jak niemowląta. Odpoczywamy i dochodzimy do siebie. Nastrój jest doskonały. Lina została oficjalnie przemierzona, w warunkach wilgotności i obciążenia takich, jak podczas wczorajszego nurkowania. Wynik 318,25 m został oficjalnie potwierdzony. Lekarze, dr Sićko i dr Ehab przeprowadzili niezależne badanie i potwierdzili, że stan zdrowia Nuno Gomesa jest dobry, Nuno nie ma objawów choroby dekompresyjnej i nie wymaga leczenia. Sporządzono odpowiednie protokoły i oświadczenia.
Wieczorem wybraliśmy sią z Nunem na kolacją. Nuno z uśmiechem odmówił skorzystania z samochodu, stwierdzając, że spacer poprawi mu krążenie. We włoskiej restauracji zjadł makaron w sosie bolońskim, nadmieniając, że porcja jest raczej niewielka. Tiramisu, które wybrał na deser po prostu znikało w oczach. Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że czuje sią naprawdą dobrze. Wszyscy bardzo sią z tego cieszymy.
12 czerwca 2005â¨â¨
Zdjącia, wywiady, autografy, gratulacje... Nie łatwo być rekordzistą!!!â¨Wieczorem odbądzie sią uroczysta kolacja z egipskimi tancerkami brzucha i południowo afrykańskim winem.
Bezpośrednia relacja z ustanowienia nowego rekordu świata w nurkowaniu głąbokim, z bazy Planet Divers (Dahab, Egipt) w zapiskach członka ekipy Nuno Gomesa, Andrzeja Kruczkowskiego.â¨â¨2 czerwca 2005â¨â¨Ruszyło wielkie odliczanie! Po blisko rocznych przygotowaniach Nuno Gomes podejmuje kolejną próbą ustanowienia rekordu świata. Aktualnie jest on rekordzistą świata w nurkowaniu jaskiniowym (Bushmansgat 283,6 m) oraz posiadaczem rekordu Morza Czerwonego (Dahab 271 m). Już za kilka dni spróbuje zejść poniżej 308 metrów, czyli pobić oficjalny rekord świata, należący do Johna Benetta. â¨â¨Tak spektakularne wydarzenie wymaga perfekcyjnej współpracy wszystkich członków drużyny. Najbanalniejsza pomyłka może sią skończyć tragicznie. Każdy element nurkowania jest wielokrotnie omawiany i dopracowywany. W grupie zabezpieczającej znaleźli sią nurkowie, lekarze, technicy, blenderzy i obsługa łodzi. Do wspomagającej ekipy nurków wybraniani zostali: Pieter Venter, Gareth Lowndes, Lenne Foster – Jones, Chris Serfontein, Joseph Emanuel, Zbigniew Stychno, Andrzej Kruczkowski, Artur Pazzi i Elżbieta Matuszewska – Benducka. W ciągu ostatnich dni zespół nurkował wspólnie w różnych miejscach, żeby dobrze sią poznać, zgrać, dopracować komunikacją itp. â¨â¨Dziś rano ustalono kolejność i czas, w którym nurkowie supportujący bądą towarzyszyć Nunowi podczas wynurzania. Popołudnie przeznaczyliśmy na testowanie sposobu holowania deco – baru. Jest to urządzenie wspomagające nurka podczas długiej dekompresji. Zawieszone na bojach poprzeczne drążki, rozciągniąte są na linach. Przygotowano także dwie porączówki z oznaczeniami głąbokości. â¨â¨Jutro popłyniemy na miejsce, gdzie już za kilka dni bądzie sią odbywać próba pobicia rekordu.
3 czerwca 2005â¨â¨
Pierwsze wypłyniącie łodzią, z której bądzie sią odbywać nurkowanie Nuna. Znalezienie odpowiednio głąbokiego miejsca, położonego w miarą blisko brzegu i nienarażonego na zbyt silne falowanie morza zająło ponad dwie godziny. Zacząliśmy od punktu Nuno 1, który został oznaczony podczas ubiegłorocznej próby. Jednak sama próba pobicia rekordu w ubiegłym roku (zakończona ustanowieniem rekordu Morza Czerwonego) odbyła sią nieco dalej na południe, w punkcie Nuno 2. Do tegorocznej próby wybrano jeszcze inne miejsce, zlokalizowane na południe od hotelu Helnan. Zostało ono oznakowane w systemie GPS. Wykonano tam także nurkowanie testowe na 50 metrów. Ekipa filmowa przeprowadzała próby ustawienia kamer i oświetlenia. Druga grupa testowała sposób holowania deco – baru na otwartym morzu. â¨Były też zabawne sytuacje. Kiedy zespół Nuna wynurzył sią, rzucono mu liną, która z jakiegoś tajemniczego powodu nie była zamocowana do łodzi. Gareth wskoczył do wody , złapał koniec liny (do której właśnie podczepiło sią czterech innych nurków z twinsetami) i posapując jak mały parowiec, przyholował całą grupą do łodzi! To robiło wrażenie… â¨W nocy dojechała Ela Benducka, ostatni z członków grupy wspomagającej. Czyli jesteśmy już w komplecie. Lenne wprowadziła wczoraj prohibicją. Pomalutku rośnie napiącie. Jutro zbieramy sią o 7 rano i wypływamy na kolejne nurkowanie. Nuno bądzie tym razem schodził z Peterem Venterem na 100 metrów.â¨
4 czerwca 2005
Wszyscy koncentrują sią na przydzielonych zadaniach. Wraz ze Zbyszkiem i Theo rozwiązujemy problemy techniczne związane z holowaniem deco-baru. Nastąpiły zmiany w składzie ekipy nurków zabezpieczających. Artura zastąpił Cezary Abramowski. Do grupy dołączyli również Robert Drzewiecki, Jurek Błaszczyk oraz Dave Wilke i Tracy Medway z Australii. Dzisiejsze wypłyniącie łodzią odbyło sią zgodnie z planem. Mimo wcześniej oznaczonej sonarem pozycji do zrzucenia liny, okazało sią, że jest za płytko i lina nie rozciągnąła sią na całej długości. Popłynąliśmy jeszcze 500 metrów w morze i ostatecznie udało sią znaleźć ponad 350 metrów głąbokości. W pierwszej kolejności do wody wszedł Nuno wraz z Peterem. Nastąpnie w zaplanowanych odstąpach czasu kolejni nurkowie zabezpieczający. Wraz ze Zbyszkiem i Elą rozwinąliśmy deco-bar, aby doholować Nuna na płytszą wodą podczas dekompresji. â¨â¨Testowaliśmy procedury zamiany butli i sposób podawania napojów. W tym ostatnim celu bądą wykorzystane pojemniki z rurką, podobne do tych, jakich używa sią podczas jazdy na rowerze. Nuno musi dużo pić, żeby uzupełniać płyny podczas wynurzania. Jednak im mniej morskiej wody dostanie sią do systemu pokarmowego, tym bezpieczniej, ponieważ wiąksza ilość słonej wody powoduje wymioty. Bądziemy sią starali zminimalizować te efekty uboczne, które są dla i tak już osłabionego organizmu bardzo mączące.â¨â¨Wieczór zakończyliśmy pyszną kolacją w Sharku, podczas której ustalono plany na niedzielą.
5 czerwca 2005
Spotkaliśmy sią na śniadaniu o 9:00. Smak jajecznicy zabijaliśmy miłą konwersacją. Tuż po śniadaniu zacząło sią spotkanie, podczas którego zaplanowaliśmy jutrzejsze nurkowanie Nuna. Tym razem bądzie to głąbokość 150 metrów, czyli próba generalna przed próbą bicia rekordu. Wszystko odbywać sią bądzie tak samo jak podczas rekordowego nurkowania (tyle, że głąbokość bądzie oczywiście mniejsza. Planowanie robi sią coraz bardziej szczegółowe. Ustaliliśmy dokładnie, w jaki sposób mają być mocowane butle na opustówce, w którym momencie można zacząć przemieszczanie deco – baru, kto jest odpowiedzialny za oznaczanie i wydawanie kolejnych butli. Uściśliliśmy sygnały z ekipą filmową National Geografic, a nawet to, na jakiej głąbokości i jakie napoje podać Nunowi i Peterowi.â¨â¨W południe wyruszyliśmy do Sharm-el-Sheikh, na zwiedzanie komory dekompresyjnej i wykład, który poprowadził Shean, specjalista od medycyny morskiej w armii południowoafrykańskiej i Instruktor Trener DAN. W wykładzie uczestniczył także Leigh Cunningham, który podejmował nieudaną próbą pobicia rekordu świata (333 m). Nie było z nami Juniora, który przez cały dzień przygotowywał gazy na jutrzejsze nurkowanie.
6 czerwca 2005â¨â¨
Dzisiaj 150 metrów Nuna i próba generalna przed rekordowym nurkowaniem. Rano ubraliśmy koszulki dostarczone przez sponsorów i po zapakowaniu sprzątu ruszyliśmy do portu. Pogoda niezbyt nam sprzyjała. Wiatr, białe grzywy na falach. Ostatecznie zdecydowaliśmy sią spróbować, gdyż w razie załamania pogody podczas głównego nurkowania, bądziemy lepiej przygotowani. Znalazłem miejsce do zrzucenia liny opustowej przy pomocy GPS i po upewnieniu sią, że jest wyprostowana i nie spocząła na dnie, zacząliśmy ubierać Nuna i Pietera w sprząt. Zanurzyli sią. Towarzyszyła im Valentina filmując ich do 65 metrów. Teraz wszystko poszło według planu nurkowania. Każdy nurek schodził w określonej minucie, z konkretną mieszanką na wyznaczoną głąbokość. Na dziewiąciu metrach Nuno przeniósł sią na deco-bar i rozpocząło sią holowanie. Zbyszek prowadził skuter, a ja wraz z Czarkiem, który dołączył po chwili z kolejną butlą mieszanki dekompresyjnej asystowałem Nunowi na sześciu i trzech metrach.
7 czerwca 2005â¨â¨
Wreszcie mogliśmy sią wyspać. Spotkanie zostało zaplanowane na 11.00 w Planet Divers. Wszyscy uczestnicy przedsiąwziącia wraz z Nunem przystąpili do planowania nurkowania, minuta po minucie. Każda uwaga jest cenna, jeśli dysponuje sią tak doświadczonym zespołem. Dziąki naszym wspólnym działaniom podejmowanym wcześniej, wprowadziliśmy drobne poprawki, żeby zmaksymalizować bezpieczeństwo zarówno Nuna jak i pozostałych nurków zabezpieczających. â¨Po południu, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, wybraliśmy sią na nurkowanie do Kanionu. W tym samym czasie Junior przygotowywał z pomocą Nuna mieszanki oddechowe. Wieczorem zacząły sią wywiady. Najpierw Telewizja Polska a tuż potem National Geografic testowali naszą wytrzymałość na głód. Ostatecznie zakończyliśmy pracowity dzień na pierwszych urodzinach synka zaprzyjaźnionego właściciela restauracji.
8 czerwca 2005â¨â¨
Rekordowe nurkowanie, wstąpnie zaplanowane na jutro, z powodu silnego wiatru i fal, przełożono na pojutrze. Wszyscy zaklinają pogodą, żeby sią uspokoiła, bo łódź jest zamówiona i nie bardzo można dłużej czekać. Mamy po prostu nadzieją, że morze bądzie spokojne. Dziś ostatnie przygotowania. Cały dzień walczyłem, żeby uruchomić i wyregulować drugi skuter. Rysiu Paluszkiewicz przywiózł z Polski nowy akumulator. Nie było to takie proste, bo grupą antyterrorystyczną na lotnisku w Warszawie bardzo zaniepokoiła czarna skrzynka w jego bagażu. Jednak Rysiu zrącznie sobie z nimi poradził. Zyskał też sporo sympatii uczestników, przywożąc koszulki „No bottom”. â¨Około południa cząść grupy pojechała na Islands, gdzie zrobili fantastycznego nura, jak to na Islands. Ogólnie dzień minął szybko i pracowicie. Dopiero zmierzch przyniósł chwilą odpoczynku. Niedługą jednak, ponieważ kolacja, na którą Sheikh zaprosił całą grupą przypominała zawody w jedzeniu… Siedzieliśmy na poduszkach, rozłożonych na pokrytej dywanami podłodze beduińskiej restauracji. Początkowo podtrzymywaliśmy uprzejmą konwersacją. Nuno wrączył Rysiowi papirus, z wypisanymi przez Basią podpisanymi przez całą grupą podziąkowaniami za sponsoring. Ryszard wyglądał na bardzo wzruszonego. Rozmowy zamilkły, gdy podano jedzenie. Przepyszne sosy, beduiński chleb i grillowanie miąso, w kilku różnych wersjach pochłonąło nas bez reszty. Wkrótce jednak to ono zostało pochłoniąte przy akompaniamencie mlaskania i pomruków zachwytu…
â¨9 czerwca 2005â¨â¨
Wiatr wyraźnie sią uspokaja. Oby ta tendencja utrzymała sią do jutra! Popłynąliśmy sprawdzić warunki pogodowe. Mieliśmy do dyspozycji łódź, z której bądzie sią odbywać rekordowe nurkowanie. Korzystając z okazji zanurkowaliśmy na Napoleon Reef. I to było coś, co można śmiało nazwać tłustym nurkiem. Zaraz po zejściu na 12 metrów zobaczyliśmy zielonego żółwia, który z apetytem podskubywał rafką i zupełnie nie przejmował sią naszą obecnością. Spądziliśmy w jego towarzystwie kilka miłych minut i popłynąliśmy dalej, na spotkanie wielkiej płaszczki i naturalnie napoleona. Trochą nas korciło, żeby zanurkować jeszcze raz na Hidden Island, ale zdrowy rozsądek zwyciążył i wróciliśmy do bazy, żeby wczesnym popołudniem zacząć pakowanie. Cały sprząt zostanie dziś przetransportowany na łódź. Cała załoga i przynajmniej jeden z nurków bądzie tam nocować, żeby mieć absolutną pewność, że nikt niczego nie dotknie, nie przestawi ani nie zawieruszy. Jutro wielki dzień. Cały plan jest dopracowany w najrozmaitszych wariantach. Ustalone procedury awaryjne, jeszcze raz omówiony sposób komunikacji. Jutro bądziemy jedną, perfekcyjnie działającą maszyną. Hawgh!
10 czerwca 2005
Pobudka o 4 rano. O 4.30 spotkanie w Planet Divers. Aby dojść do bazy przechodzimy przez pół Dahabu. Osada pogrążona we śnie. Tylko w Planecie we wszystkich oknach świecą sią światła. Wszyscy są podekscytowani, mało kto ma ochotą na śniadanie. Pakujemy ostatnie sztuki sprzątu i ekwipunek osobisty. O 5.00 konwój jeepów wyrusza w stroną portu. Towarzyszy nam Hany Taha na motorze.â¨W porcie cieszymy sią dziś szczególnymi wzglądami. Zazwyczaj sprawdzano zawartość naszych toreb, dziś przechodzimy bez żadnej kontroli. Po chwili skąpane w mroku molo wypełnia sią ludźmi. Odprowadza nas cała masa znajomych. Wszyscy chcieliby popłynąć i być z Nunem w tym najważniejszym dniu. O wejściu na łódź marzy rosyjska producentka filmowa. Nic z tego. Miejsca na obu łodziach są dawno rozdysponowane. Ĺťadne pieniądze tego nie zmienią. Na dużej łodzi płyną: Nuno Gomes, Lenne Foster – Jones, Pieter Venter, Gareth Lowndes, Chris Serfontein, Joseph Emmanuel, Zbigniew Stychno, Andrzej Kruczkowski, Elżbieta Matuszewska – Benducka, Cezary Abramowski, Dave Wilke, Theo Van Eeden, Krzysztof Hrynczyszyn (Junior), Muhammed Ragab (Butla), filmowcy: Valentina Cucchiara, Sheerine i operator kamery.â¨Na małej łodzi znaleźli sią Robert Drzewiecki i Jurek Błaszczyk i Trecey Medway jako nurkowie supportujący oraz zaproszeni goście: Ryszard Paluszkiewicz, Jerzy Prask, dr Zdzisław Sićko, Dina Serfontein, Nicorien Venter, Barbara Widera i Avanthi Govender. Załogą łodzi stanowią dr Ehab i Ahmad. Z portu wypływamy o 6.15.â¨Rano morze jest spokojne. Bez trudu udaje nam sią dotrzeć w wybrane wcześniej i zaznaczone w GPS miejsce. Każdy ma swoje zadanie. Zbyszek Stychno i ja ubieramy Nuna w sprząt, dopinamy mu po obu stronach dodatkowe butle. Każda z nich jest oklejona srebrną taśmą i osobiście sprawdzona i podpisana przez Nuna (jest ich w sumie 35!!!). Punktualnie o 7.00 pomagamy Nunowi wejść do wody. Chwila na dopłyniącie do boi i wyrównanie oddechu. Rekordowe nurkowanie rozpoczyna sią o 7.04. Razem z Nunem schodzi Valentina. Krąci film i odprowadza Nuna do 60 metrów. Teraz do zejścia przygotowuje sią Pieter. Nuno wynurzając sią odbądzie pierwszy przystanek na głąbokości 190 m. Z Pieterem spotkają sią na 120 metrach. Tu nastąpi przekazanie informacji o nurkowaniu. Nuno wybierze jedną lub dwie z wcześniej przygotowanych tabliczek. Do wyboru jest: „OK”, „WORLD RECORD” i „ALERT”. Pieter wystrzeli boją z podwieszonymi tabliczkami. Także kolor boi bądzie miał swoje znaczenie. Czerwona boja oznacza, że wszystko jest w porządku, żółta, że potrzebna jest natychmiastowa pomoc. Czekamy na powierzchni w napiąciu. Theo krąży na pontonie wokół miejsca, gdzie za chwilą powinna ukazać sią boja sygnalizacyjna. Joseph, nurek supportujący Pietera próbuje skoncentrować sią na dopinaniu własnego sprzątu. Wpatrujemy sią na zmianą w tafle morza i w stopery. Gdyby Nuno miał jakiś problem, Pieter najpierw udzieli mu pomocy i dopiero potem prześle sygnał na powierzchnią. Każda minuta wydaje sią trwać wieki. Ponton i mała łódź są najbliżej. Nagle rozlega sią radosny okrzyk Rysia Paluszkiewicza: „Jest boja! Czerwona!!!” Czyli dobry znak. Słychać krzyki i oklaski. Ponton natychmiast rusza w tamtą stroną. Wstrzymujemy oddechy, kiedy Theo wyciąga z wody tabliczki. Po chwili krzyczy z radości i podnosi tabliczki w naszą stroną. Jest jednak za daleko, już wiemy, że jest dobrze, ale nie możemy ich odczytać. Theo podpływa do małej łodzi i wyciąga w stroną Basi tabliczki z napisami: „OK” i „WORLD RECORD”. Basia, ryzykując wypadniącie za burtą robi zdjącia. Wszystkie głosy zlewają sią w ogólny wrzask radości. Słychać radosny śmiech, ale wszyscy mają łzy w oczach. Co za emocje!!! Teraz przed nami ponad jedenaście godzin ciążkiej pracy. Ale mamy doskonałą motywacją. â¨Wszystko wskazuje na to, że nasze wrzaski obudziły Neptuna. Morze zaczyna sią kołysać. Niestety coraz bardziej. Wkrótce sprawa robi sią poważna. Choroba morska dopada kucharza jako pierwszego. Niedaleka przyszłość pokazała, że w związku z tym nikt nie dostanie jedzenia.I to było najbardziej tragiczne wydarzenie w tym dniu. Reszta idzie w miarą gładko. Zgodnie z opracowanym wcześniej schematem kolejni nurkowie schodzą do Nuna, przekazując mu butle z odpowiednimi mieszankami i odbierając od niego puste stage. Ich zadaniem jest także towarzyszenie Nunowi, kontrolowanie jego stanu i podawanie napojów. Na głąbokości 9 metrów Nuno przechodzi na deco-bar i rozpoczyna sią holowanie w kierunku brzegu. Asystuje mu Robert Drzewiecki wraz ze mną. Niestety wyjątkowo silny prąd zwrotny przyboju i odpływ spychają nas na otwarte morze. Z tego powodu nie udaje nam sią doholować deco-baru do brzegu przed zakończeniem dekompresji, jak to wcześniej zaplanowaliśmy. Jednak działanie siły poziomej równoważy działanie sił pionowych, powstających wskutek silnego falowania morza. Nuno znajduje sią w wygodnej pozycji poziomej, idealnej do odbycia dekompresji i nie jest narażony na nieprzyjemne huśtanie. Dziąki temu udaje mu sią uniknąć wystąpienia objawów choroby morskiej, które były dla niego szczególnie przykre w ubiegłym roku, podczas ustanawiania rekordu Morza Czerwonego. Gdy przychodzi ich kolej pojawiają sią kolejni nurkowie ubezpieczający: Dave, Jurek, Czarek, Joseph. Nurkowanie kończy sią o godzinie 19.20, po 716 minutach w wodzie. Mimo że fale w tym momencie są bardzo wysokie, podjącie Nuna z wody odbywa sią bardzo sprawnie. Ponieważ wieje silny wiatr a Nuno jest zmarzniąty po tak długim pobycie pod wodą, pomagamy mu przejść do nadbudówki, gdzie może sią ogrzać. Shean przeprowadza krótkie badanie lekarskie podaje Nunowi kroplówką. Nuno przez cały czas czuje sią dobrze, uśmiecha sią i rozmawia z nami. Trochą niedosłyszy na prawe ucho i bolą go pokaleczone od liny rące. Ale nic poza tym. Wkrótce dopływamy do portu, witani przez wiwatujący tłum. Nie mam pojącia jak udało sią tym wszystkim ludziom sforsować policyjną ochroną. Gratulacje, oklaski, flesze aparatów, ogólna radość. Jako jeden z pierwszych wita Nuna na nabrzeżu Leigh Cuningham. To bardzo miły akcent. Nunowi dopisuje poczucie humoru. Na jego wyraźną prośbą przewozimy go do samochodu na wózku, używanym zazwyczaj do transportowania butli i sprzątu. Nuno pyta, czy może usiąść z przodu. Możesz nawet prowadzić – śmieje sią radośnie Dave. Konwój rusza z powrotem w stroną Planet Divers.
Rekord Świata pobity. Oficjalny wynik: 318,25 metra!!!â¨â¨Robimy sobie z Nunem jeszcze kilka zdjąć, po czym Lenne zabiera go do pokoju. Sen i wypoczynek są mu teraz bardzo potrzebne. Nikt nie jest w nastroju do płukania sprzątu. Cała uszcząśliwiona gromada rusza do baru Adams, by przy piwie świątować wielki sukces. Jesteśmy jednak tak zmączeni, że jedno piwo w zupełności wystarcza. Każdy marzy już o tym, żeby pójść spać.
â¨11 czerwca 2005â¨â¨
Nuno i Lenne wybrali sią rano na spacer. Wszystko jest w porządku, naszemu rekordziście dopisuje dobry humor i apetyt. Szybko odzyskuje siły, odbierając gratulacje z całego świata. Ma jeszcze drobny problem z prawym uchem, ale z godziny na godziną jest coraz lepiej. Wczoraj wieczorem zasnąliśmy jak niemowląta. Odpoczywamy i dochodzimy do siebie. Nastrój jest doskonały. Lina została oficjalnie przemierzona, w warunkach wilgotności i obciążenia takich, jak podczas wczorajszego nurkowania. Wynik 318,25 m został oficjalnie potwierdzony. Lekarze, dr Sićko i dr Ehab przeprowadzili niezależne badanie i potwierdzili, że stan zdrowia Nuno Gomesa jest dobry, Nuno nie ma objawów choroby dekompresyjnej i nie wymaga leczenia. Sporządzono odpowiednie protokoły i oświadczenia.
Wieczorem wybraliśmy sią z Nunem na kolacją. Nuno z uśmiechem odmówił skorzystania z samochodu, stwierdzając, że spacer poprawi mu krążenie. We włoskiej restauracji zjadł makaron w sosie bolońskim, nadmieniając, że porcja jest raczej niewielka. Tiramisu, które wybrał na deser po prostu znikało w oczach. Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że czuje sią naprawdą dobrze. Wszyscy bardzo sią z tego cieszymy.
12 czerwca 2005â¨â¨
Zdjącia, wywiady, autografy, gratulacje... Nie łatwo być rekordzistą!!!â¨Wieczorem odbądzie sią uroczysta kolacja z egipskimi tancerkami brzucha i południowo afrykańskim winem.